środa, 14 stycznia 2015

O raku piersi na poważnie

Kiedy zachorowałam jedna myśl pozwoliła mi przetrwać ten pierwszy szok i niedowierzanie - "to nie mogło wydarzyć się bez powodu". Pomyślicie "Jaki cel może mieć rak?" "Do czego może się przydać?". Ja zawsze, kiedy przydarzały się złe rzeczy, powtarzałam sobie, że są one po to, żeby się czegoś nauczyć, wyciągnąć wnioski i żyć lepiej. Dlatego wymyśliłam sobie, że mój bu-rak jest moją grą, w której ja- postać z krwi i kości będzie się uczyć, ale postara się też z wami podzielić doświadczeniem. 

Przeważnie staram się was rozśmieszyć, pokazywać, że można z uśmiechem przechodzić przez chorobę (oczywiście nie zawsze - kiedy ból doskwiera bywa ciężko). Staram się wspierać wszystkich, którzy do mnie piszą o swoich problemach, pomóc chociaż słowem, jeśli inaczej nie mogę. Dzisiaj będzie o raku piersi na poważnie.
 Ostatnio pisałam wam o tym, że kiedy byłam w szpitalu pojawiła sie tam WROCŁAWSKA TVP. Udzieliłam "wywiadu" Pani redaktor przed kamerą. Właściwie to wypowiedziałam kilka zdań na temat mojej choroby - opowiedziałam, że rak urósł bardzo szybko, że rok wcześniej byłam u lekarza i w piersi nic nie było a po roku okazało się że mam 6cm guza. Niestety - TV wszystko zmontowali i przekręcili - wyszło na to, że poszłam do lekarza on nic nie wyczuł a ja sama sobie usg zrobiłam i wyszło że mam guza. JUŻ NIGDY NIE POWIEM NIC W TV BEZ ZATWIERDZANIA. I co z tego, że "jestem nikim"? Pie*dolę taką telewizję, która nie mówi prawdy. Wiecie dlaczego tak się zdenerwowałam? BO CHCIAŁAM, ŻEBY W KOŃCU KTOŚ POWIEDZIAŁ GŁOŚNO, ŻE RAK PIERSI BARDZO SZYBKO SIĘ ROZWIJA.
To co możemy przeczytać na temat raka w internecie, o czym informują nas plakaty, ulotki i inne materiały propagujące walkę z rakiem piersi JEST W DUŻEJ MIERZE NIEPRAWDĄ. Duże słowa jak na kogoś kto nie jest autorytetem w dziedzinie medycyny, prawda? Nie boję się tego powiedzieć głośno. Mój lekarz powiedział mi przy pierwszej wizycie "dziś coraz młodsze kobiety chorują i nie ma reguł". Przez moją chorobę poznałam dziesiątki kobiet chorych na raka piersi - większość z nich to były młode kobiety, których profilaktyka mammograficzna nie dotyczy (przed 50 r.ż.), albo takie które chadzały do lekarzy, samobadały się, "obserwowały niegroźne zmiany w piersiach". Powtarza się mit, że 1 cm guz rośnie 8 lat! Nic bardziej bzdurnego.
 Nie jesteśmy lekarzami, żeby wam mówić jak macie postępować - to fakt. Ale wszystkie mamy raka piersi i każda z nas w jakimś stopniu zawierzyła lekarzowi i znalazła się tam, gdzie się znalazła - w szpitalu, na operacji, na chemii, z diagnozą raka piersi. 
Z góry mówię - nie uważam, że lekarze to partacze, że się nie znają, że nic nie wiedzą - nie o to mi chodzi, żeby podważać ich decyzje, jednak chciałabym Was - Kobiety - uczulić! Lekarz to też człowiek - ludzki czynnik, który nie jest WRÓŻKĄ. Po badaniu palpacyjnym ciężko stwierdzić czy dana zmiana jest czy nie jest rakiem. Nie daje tego również pewności usg. DBAJĄC O SWOJE ZDROWIE MUSIMY PAMIĘTAĆ, ŻE MAMY JE JEDNO I NIE BAĆ SIĘ PROSIĆ O DODATKOWE BADANIA (BIOBSJĘ) A LEPIEJ DOMAGAĆ SIĘ WYCIĘCIA ZMIANY, PÓKI JEST ŁAGODNA. BĄDŹ NIEPOKORNĄ PACJENTKĄ!
Chcę żebyście przez te kilka historii zobaczyli (mężczyźni również:)), że rak przychodzi nagle i właściwie tylko regularne samobadanie może pozwolić nam szybko zareagować i przede wszystkim - nie pozwalajcie się dać odesłać "z kwitkiem".  
Tyle ode mnie słowem wstępu. Resztę opowiedzą wam moje koleżanki z forum amazonki.net, które poprosiłam o kilka słów. Dziewczynom bardzo, bardzo dziękuję i mam nadzieję, że jeszcze do was przemówią większą ilością historii. Zgodziły się na opublikowanie ich u mnie, ponieważ wierzą tak jak ja, że możemy pomóc kobietom, które nie wiedzą z czym to się je. My też nie wiedziałyśmy przed chorobą NIC. Nikt nas nie ostrzegał, dzisiaj My chcemy ostrzec Was.

Naomi (wiek w chwili wykrycia raka: 34 lata)
Zacznę od tego, że funkcjonowałam przez prawie 1,5 roku (o zgrozo !) w przeświadczeniu, przekonaniu , że mój guzek to gruczolakowłókniak ...A zaczęło się tak ( w dużym skrócie) :W 2011 r. po wielkim trudzie donoszenia ciąży , urodziłam wspaniałą , zdrową córeczkę. Postanowiłam ją karmić jak najdłużej piersią, co też czyniłam przez 13 miesięcy :) W końcu nadszedł czas odstawienia już biegającej małej Zuzi od tzw. cyca , co nie było łatwe , ale udało się ...To był sierpień 2012 r.Zakończyłam laktację i właściwie natychmiast wyczułam niewielki guzek w prawej piersi. Prawie natychmiast umówiłam wizytę u ginekologa, który wykonał USG i stwierdził, że to jakiś węzeł chłonny. Nic strasznego , nic wielkiego ale trzeba sprawdzić.Następna wizyta u radiologa , która twierdzi ,że to gruczolakowłókniak z całym swoim przekonaniem. Nic wielkiego , gdyby rósł należy go usunąć. Zaleciła ewentualna biopsję mammotomiczną gdyby tak było, ale dopiero za pół roku ze względu na niedawną laktację.Uspokojona, że nic mi nie jest wróciłam do domu do obowiązków, do pracy i tak się przebujałam , wręcz nawet zapomniałam o włókniaku, którego muszę usunąć jak zacznie rosnąć.Więc zaczął rosnąć pod koniec 2013 r. jak już byłam pewna, że jest większy, a był to styczeń 2014 r wykonałam telefon do chirurga i umówiłam się na usunięcie włókniaka, jak na usunięcie brwi u kosmetyczki... prywatnie się leczyłam jak do tej pory, więc i tu również stwierdziłam, że nie będę czekać na terminy jakie są u nas w szpitalach i poradniach. Chirurg zaleca jednak biopsję cienkoigłową. Luty 2014r. wynik biopsji - obraz budzi podejrzenie raka !!! Szok!!! Jak to rak??? Niemożliwe , przecież włókniak to nie rak !!!Weryfikacja biopsji już w IO w Gliwicach czekam dwa tygodnie , ale już wiem, że tamto życie już było i teraz zaczyna się inne...Wynik biopsji gruboigłowej potwierdza się : rak rdzeniasty, inwazyjny , trójujemny G3. T2NOMOWpadam w otchłań czarnej rozpaczy, żeby szybko się z niej podnieść i walczyć o życie. Walczę!Plan leczenia: 4x AC , 4x Paklitaksel, operacja radykalna , radioterapia.Guz zmniejszył się bardzo więc chirurg decyduje o operacji oszczędzającej.  13 sierpnia 2014r. operacja oszczędzająca, węzły chłonne bez przerzutu. Szybko wracam do formy.wyniki hist - pat - jednak przewodowy( nie rdzeniasty) reszta jak wyżej.

Magda (wiek w chwili wykrycia raka: 39 lat)
Byłam badana w maju i październiku 2006 r ...było wszystko w porządku...kwiecień GUZ wielkości 4,5 na 5 cm

Kass (wiek w chwili wykrycia raka: 37 lat)
Co do mojego przypadku.. trafił mi sie przedinwazyjny, w wieku 37 lat. Na mammo dostałam skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu, choć każdy jeden lekarz, z którym przez ostatnie kilka miesiecy rozmawiałam dociekał, dlaczego prosiłam o mammo, skoro jestem przed 40-tka... a ja tylko pamiętałam, że jak miałam 28 lat to mi onk powiedział, żebym regularnie piersi badała, ponieważ mam naturalne nieregularności i trzeba to kontrolować.. a że przez ostatnie kilka lat leczyłam niepłodność i przyjmowałam kupę hormonów, po których - szczególnie pod koniec - strasznie źle się czułam - chciałam mieć pewność, że te hormony nie spaprały mi czegoś w życiorysie.. i chociaż jest to moje prywatne zdanie - to w/g mnie te hormony były czynnikiem, który przyczynił się do mojego DCIS - ale glośno żaden lekarz tego nie potwierdzi (mimo tego, ze po cichu polowa lekarzy, z którymi się spotkałam przyznała mi rację, że jest taka możliwość)

Elapl (w chwili wykrycia raka 57 lat)
Ja należę do tych kobiet ,które się systematycznie badały . Byłam pod kontrola lekarza onkologa-prywatnie. Niestety jakieś 5 lat temu zmarł mój onkolog i przeszłam jako pacjentka do innego prywatnego gabinetu. Raz na rok USG,Co dwa lata MM i raz na rok macanko. W kwietniu 2012r wynik MM super - nie stwierdza sie zadnych niepokojacych zmian- nawet USG nie zalecili.Jaka bylam szczesliwa....... W lutym 2013r. normalna kontrola w gabinecie- macanko i USG- cos tam jest w lewej piersi ale to torbiel nie ma czym sie przejmowac. Znowu jestem szczesliwa...... W związku z tym ,ze planowałam wyjazd (USA) do córki taki dłuższy -8 m-c coś mnie tknęło i 1 lipca wrócilam do gabinetu aby pan doktor raz jeszcze zobaczył tą niby torbiel. Zobaczyl ale juz nie byl taki pewny . Zrobil biopsje cienkoiglowa i 6 lipca usluszalam -rak zlosliwy. (1 cm)Jak to panie doktorze w lutym torbiel a teraz rak????? No, wie pani -- uslyszalam- diagnostyka raka jest bardzo trudna.Myslalam ,ze zemdleje.Maz mnie wyprowadzil z gabinetu bo chyba bym sie na niego rzucila. 2 sierpnia mialam operacje ( 29mm) w tak krotkim czasie -1 miesiac- taka roznica w okresleniu przez lekarzy wielkosci guza??? a wspomnianego lekarza nie chce na oczy widziec.

Mea (wiek w chwili wykrycia raka: 36 lat)
czerwiec 2012 mammografia, nic niepokojącego nie było, wynik prawidłowy. 
Pod koniec roku zauważyłam, że coś zaczyna się dziać, ale wszystko zwalałam na hormony ( pół roku wcześniej zmieniłam pigułki antykoncepcyjne). 
luty 2013 - odstawienie proszków 
13 marca 2013 biopsja i mammografia - guz 32x28mm - lekarz badający powiedział cytuję: "nie wyglada to dobrze"... 
25 marca 2013 wyniki: rak!!! 
05 kwietnia 2013 wizyta w szpitalu, chirurg stwierdza palpacyjnie, ze guz jest większy 
najpierw chemioterapia i we wrześniu 2013 operacja...to co wycieli miało obszar 6cm... 
Jak o tym myślę, robi mi się słabo

Ania_soWhat (wiek w chwili wykrycia: 33 lata)
Guzka maluśkiego znalazłam u siebie niecałe 2 miesiące temu, jednakże przy USG doktorek powiedział: "tam nic nie ma, i to pewnie hormonalnie przy cyklu, proszę przyjść za rok..." 
Dwa tygodnie później zaczyna pierś boleć znienacka jak cholercia... 
Łapię się na szybko ginekologa... on wykrywa guzka z łatwością wg niego na 1,67cm następnego dnia ten sam doktorek co wcześniej mówił że "nic nie ma" w tej piersi (lewa), znajduje wg zdjęcia od gina guzek na godzinie drugiej wielkości 1,74cm... 
Następnego dnia zgłaszam się do niego na biopsję cieńkoigłową, boli jak cholercia, treść gęsta okropnie także udaje mu się pobrać tylko parę kropelek przy pięciu (!!!) wkłuciach... (i tu już jakoś "czuję" że to nie będzie nic "lekkiego" ) 
Po tygodniu wynik, niestety znalezione komórki rakowe. 
Dodam że guzek naprawdę szybko rósł aż do pierwszej chemii.. ale to już dłuższy temat... 
Co do stwierdzenia że guzy to dopiero po pięćdziesiątce to jest niemoralny żart... na te wszystkie kobitki które spotkałam w czasie swojego leczenia to tylko dwie były po 50... 

Małgonia (wiek w chwili wykrycia raka: 51 lat)
Ja w listopadzie 2011 miałam mammografię robioną prywatnie i wszystko było OK a w sierpniu następnego roku był już rak na 3 cm!

Aquila (wiek w chwili wykrycia raka: 29 lat)
mnie z diagnozą: liczne łagodne torbiele (powstałe na tle hormonalnym) odesłali najlepsi spece z CO. Po kilku miesiącach wróciłam tam już z wynikiem prywatnie zrobionej biopsji. Radiolog, który skierował mnie na biopsję, też nic podejrzanego nie widział, biopsja była "dla pewności". Nie uważam tych wszystkich lekarzy za konowałów, trochę sobie poczytałam na temat swojego przypadku i wiem, że on często wygląda jak zupełnie niepodejrzane torbiele, a ekstremalnie rzadko się zdarza u kobiet w młodym wieku, mieli prawo tego nie podejrzewać, ale ci z CO mogli mi chociaż zasugerować wtedy zrobienie rezonansu, nawet prywatnie, ja wówczas byłam kompletnie zielona w temacie raka piersi, diagnostyki itp.; nie miałam pojęcia, że mammografia i usg są tak niemiarodajne przy "gęstych" cyckach 
z tym że trzeba mieć pieniądze żeby tę w/w "pewność" uzyskać/stracić już się pogodziłam, nie mogę pogodzić się z tym, że pacjent musi wiedzieć dużo więcej niż lekarz mu mówi

Magenta (wiek w chwili wykrycia raka: 36 lat)
Wrzesień 2013r: usg i guzek ok 1cm - zapewniono mnie, że zmiana łagodna i zalecono usg po 6 miesiacach. Marzec 2014r guzek w stabilizacji taki jak byl wczesniej. ( jestem wtedy juz w ciazy) Wrzesien 2014r usg i znow zmiana lagodna z tym, ze ma juz prawie 3cm - zalecono kontrol za 6 miesiecy. Ja jednak poszlam do onkologa... Cytuje: zle to wyglada. Potem biopsja cienka igla potem gruba igla - RAK! 2 pazdziernika cc a 13 listopada mastektomia. Lekarze ogólnie mówili, że w ciąży nie ma co się badać, bo są zmiany hormonalne i po co siać panikę!

Ikka (wiek w chwili wykrycia raka: 42 lata)
Radiolożka na usg zapewniała mnie , że moje guzy sztuk 2 to zwykłe gruczalowłókniaki, chirurg w badaniu palpacyjnym tez nie widział nic podejrzanego, dopiero wyniki biopsji zrobiona tak naprawdę dla potwierdzenia tych przypuszczeń były jak grom z jasnego nieba : RAK!!! Chirurg zapytany jak to możliwe? odpowiedział, że dla wykrycia raka można stosować tylko: 
- mammografię - jej skuteczność zależy jednak od budowy piersi ( w przypadku struktury gruczołowej wartość diagnostyczna jest mocno ograniczona ) i umiejętności robiącego mammografię : 
- badanie palpacyjne - i tutaj znaczenie ma samobadanie , żeby znać swoje piersi i dzięki temu zauważyć niepokojące zmiany 
- usg - które jest badaniem bardzo obiektywnym i zależy od umiejętności radiologa 
I tylko tyle - w każdym przypadku pojawia się czynnik ludzki , który jest omylny niestety smutny 
A do tego raczysko jest złośliwym stworzeniem i próbuje się kamuflować - dlatego trzeba czujnym i drążyc temat jeśli są jakies wątpliwości... 
W moim przypadku guza wychwyciłam sama mammografia nic nie wykazała, usg wykazało zmiany ale w ocenie radiologa miały być łagodne 
Tutaj na forum są same "specjalistki" od raka ale teraz kiedy temat ten przewija się wśród moich znajomych wiem ,że należę do zdecydowanej mniejszości...Kobiety lekceważą temat profilaktyki, badań nie dopuszczając do siebie myśli , ze im tez może przydarzyć się niechciany sublokator... 
Teraz jeśli zorientuje się , ze jakaś moja znajoma/ kolezanka jest na bakier z profilaktyką daję jej zadanie domowe : idż i zrób usg..Zresztą podejrzewam, że moja historia dała co niektórym do zrozumienia żeby to zrobić.

Agaba ( wiek w chwili wykrycia raka: 46 lat)
2001 rok -styczeń , wyczułam zgrubienie pod piersią. Prywatne badanie USG - diagnoza tłuszczak. 3 lata macałam sobie tego tłuszczaka pokazując go dwa razy ginekologowi i dwa razy endokrynologowi. Nic z tym nie zrobili, powtarzali jak mantrę - tłuszczak . Pani endokrynolog to nawet powiedziała (pamiętam to do dziś :" a co, czy ja jestem od diagnostyki piersi". Wreszcie poszłam w 2004 roku prywatnie na biopsję. Wynik rak. Po operacji okazało się, że 2 węzły zajęte + nacieka okoliczne tkanki. 
A teraz żeby było zabawnie: Z wynikiem biopsji wizyta w CO. Zlecono mammografię - nic nie wyszło, bo guz wysuwał się z aparatu. Zlecono USG - próbowałam zasugerować gdzie ma tą głowicą jeździć, ale "przesympatyczna" pani radiolog nie pozwoliła sobie nic zasugerować, po prostu kazała mi milczeć. Wynik USG - nie ma zmian. Dopiero jak moja lekarka, wściekła jak cholera, przyleciała do gabinetu USG i nakrzyczała na wykonującą badanie, to znaleźli tę zmianę. 
Wg mnie już w 2001 roku to był rak, tylko trafiłam na niedouczonych lekarzy. Gdyby wycięli go 3 lata wcześniej, to być może węzły byłyby czyste.

Endżi (wiek w chwili wyrycia raka: 31 lat)
Od kilku lat w prawej piersi miałam zmianę łagodną, dwukrotnie weryfikowaną w biopsji, która choc niegroźna (fibroademona) wymagała kontroli co pół roku. Zgodnie z zaleceniami lekarza karnie co pół roku stawiałam się na usg. I tak 29.11.2013 poza wspomnianą zmianą w prawej piersi nic nie budziło podejrzeń i zastrzeżeń lekarza. Pięć miesięcy później (pierwsze dni kwietnia 2013) podczas kolejnego usg okazało się że owszem zmiana w prawej piersi jest jak była, ale w lewej pojawiło się coś co od razu zostało zaklasyfikowane jako "zmiana podejrzana" (w obrazie usg 17mm, po operacji 14mm). Do momentu biopsji mialam jeszcze złudzenia że to kolejny gruczolakowłókniak (no przecież na raka piersi nie choruje się w wieku 31 lat??!!). 8 maja zrobiłam biopsję, a dzień później zadzwoniła do mnie położna i mój świat przewrócił się do góry nogami...

Nikulam (wiek w chwili wykrycia raka: 35 lat)
Piersi badałam regularnie od jakiś 12 lat u tej samej pani doktor.Luty 2013 lewa pierś czysta a w prawej coś nie budzącego podejrzeń, prawdopodobnie poszerzone przewody mlekowe, może uraz po zabawach z córka. Dla pewności prywatnie biopsja i wszystko ok. Zalecenia by zbadać za rok dostaję od chirurga onkologa do którego pognałam z wynikiem. 
Wrzesień 2013 mam wracać do pracy po wychowawczym więc pomyślałam że zbadam teraz już piersi bo nie będzie po powrocie do pracy czasu i znowu na rok będzie spokój. Leżę u mojej pani doktor, bada prawą i ok.nic nie ma po tym dziwnym czymś sprzed 6mc ale zaraz zaraz w lewej piersi za to aż 2 albo 3 guzy! W panice wciska mnie na biopsję do swojej znajomej na drugi dzień, oczywiście prywatnie.Przed biopsja robię jeszcze mamografie, która potwierdza 3 guzy. 16 września kończę 35 lat a 17 września odbieram diagnozę-rak 
Po biopsji niewyczuwalne wcześniej guzy rosną jak szalone, pierś robi się wklęsła, moja pani dr na usg widzi 4-ego guza.....10.10 po operacji okazuje się że były 3 które przez ten krótki czas od biopsji do operacji potroiły swoją wielkość. ...


Ewka (wiek w chwili wykrycia raka: 36 lat)
Ja miałam 36 lat,a w tym wieku nie choruje się na raka piersi.Znaleziony guz mnie bolał,a przecież nie powinien,bo rak piersi nie boli to zmiany hormonalne.Głupia i naiwna byłam słuchając tych bredni. Prawda była zupełnie inna: miałam raka i wcale w tej "bajce" nie byłam taka młoda,przekonałam się o tym wkrótce tu na forum. Mastektomia (16mm guz, usunięte węzły w tym 3 zajęte,6x AC brrr. Według mądrych głów rak piersi dotyka kobiety po menopauzie i im każe się baczniej obserwować.A w rzeczywistości jest zupełnie inaczej,bo skurczybyk czyha za plecami dużo młodszych kobiet,a menopauzę daje im w gratisie,taki jest rozrzutny

To tylko kilka historii i nie są jakoś specjalnie przeze mnie "wybrane". To wierzchołek góry lodowej. To nie są wyjątki, to jest właśnie reguła, którą możemy zaobserwować wśród pacjentek leczących się na raka piersi. Nie wiem gdzie te wszystkie kobiety, które się nie badały, którym rak rósł kilka lat. Jeżeli takie znajdziecie to napiszcie. Tymczasem wszystkie, które to dzisiaj przeczytałyście - zbadajcie swoje piersi już dzisiaj! Rak to burak i przychodzi nie proszony!

Zdrowia i mam nadzieję, że dotrę do was jeszcze z innymi historiami!
Anuk


I jeszcze jedna wiadomość: Z obecnie żyjących, co 14 Polka zachoruje na raka piersi w ciągu swojego życia. Biorąc pod uwagę wzrostowy wskaźnik zachorowalności, istnieje realne zagrożenie zwiększenia się liczby Polek, które zachorują w najbliższej przyszłości na ten nowotwór. Nowotwory złośliwe są pierwszą przyczyną zgonów u kobiet do 65 roku życia w Polsce, a rak piersi jest pierwszą przyczyną zgonów u kobiet w wieku 40-55 lat.(źródło: http://portal.abczdrowie.pl/wystepowanie-raka-piersi-w-polsce)




50 komentarzy:

  1. bardzo dobry post
    sama mogłabym kilka takich przykładów przytoczyć
    podoba mi się Twoje krytyczne spojrzenie na medialne informacje o raku piersi

    serdecznie pozdrawiam, ja tez po raku piersi, 3 lata po diagnozie
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Rybeńko:)
      Ja chcę mówić głośno o czym nie mówi się wcale. Statystyki dotyczące wieku sa moim zdaniem przestarzałe. Może kiedyś reguła była dzisiaj, patrząc na korytarze szpitala onkologicznego - wiek chorujących kobiet znacznie spadł. Mnie najbardziej przeraża, że można chodzić z bombą zegarową w piersi i być uspokajanym, że to nic groźnego a potem lekarz i pacjent zdziwieni. Jestem wściekła, że tak się dzieje, nie będę siedzieć cicho.

      Usuń
    2. a dodatkowo wzbudza się w kobietach poczucie winy mówiąc że oto jakiego dużego raka sobie wyhodowała...

      Usuń
    3. Miałam to samo Rybeńko - przy diagnozie usłyszałam "TO PANI WCZEŚNIEJ TEGO NIE ZAUWAŻYŁA?"
      Zauważyłam, kuźwa, tylko chciałam zobaczyć Pana głupią minę...egh

      Usuń
    4. ręce opadają


      a ja mam jeszcze jedna wywrotową myśl - żeby nie robić biopsji przy guzach wystarczająco małych żeby je usuwać i wysokim BIRADS. Niektóre dziewczyny mówią, że po biopsji guzy rosną w oczach!

      Usuń
    5. Czy Birads 4a to wysoko? bo mam w przewodach 9 m i skierowanie na biopsję. nie wiem, co robić. temat cyckowy dla mnie zupełnie nowy. Co radzicie?

      Usuń
    6. raka leczy się za 2 tygodnie

      Usuń
  2. rosną , mój po biopsji podwoił swoją wielkość , ale on miał III stopień złośliwości w skali więc się wściekał...- naomi

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje oo biopsji 3 urosły, dziś od razu bym wycinała, bez biopsji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój rósł 20 lat, a lekarze to partacze.

    OdpowiedzUsuń
  5. No, tos mnie zmotywowala..Zbieram sie by, po jakichs 2 latach, na usg piersi sie znow umowic, ale..odkladsm na jutro i kolejne jutro itd itp. Serdecznosci!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu dobrze piszesz. Rak to burak przychodzi nieproszony i nie wiadomo kiedy co i jak. I potrafi rosnąć szybko 1cm w ciągu miesiąca na przykład. Tego nikt nie mówi???
    A młodym kobietom tez powinna być jakąś profilaktyka raka piersi zlecona. Co roku obowiązkowe USG od 20 r.ż. Takich kampanii brakuje!!!
    No i lekarzy przydało by się doszkolic. Ja tez uslyszalam ile tego guza se chodowalam. Aha miesiąc to na USG czekalam. Realia są inne niż TV pokazuje!!!
    Anetam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za błąd. Oczywiście hodowałam.
      Dodam wiek zachorowania 31lat guz ok 5cm.
      Anetam

      Usuń
  7. Szlag mnie trafia,że człowiek chory musi być mądrzejszy od niektórych lekarzy,bo to co my wiemy oni powinni mieć w jednym palcu. No, a obwinianie,za wyhodowanie guza to już istna paranoja !!!!!!
    A co do tv to nie raz przekonałyśmy się,że kłamie.

    Trzymam za Ciebie :***

    OdpowiedzUsuń
  8. Statystyki są do du..,ja swojego guza znalazłam po 10 miesiącach po usg w wieku 37 lat
    od razu poszłam do onkologa i już po minie p.doktor i obrazie na monitorze wiedziałam że to coś złego...
    później mastektomia,chemia,radio-,teraz już"tylko" nolvadex i kontrole co 2miesiące
    dodam,że nie palę,nie nadużywam alkoholu,zdrowo się odżywiam,ćwiczę,nikt w rodzinie nie chorował na nowotwór piersi,mam trójkę dzieci,które karmiłam piersią,więc skąd to gadzisko się qr.. we mnie wzięło?
    pozdrawiam serdecznie,dużo sił wszystkim walczącym,i bądźmy upierdliwe,walczmy o badania
    bo zdrowie to najcenniejszy dar jaki mamy
    buźka:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Przerażające ale prawdziwe....
    Samobadanie przede wszystkim, USG raz do roku - to jest podstawa. Sama mam lat 30, a większość koleżanek nigdy do tej pory nie robiła badań USG piersi - dla mnie to szokujące w dzisiejszych czasach....ja robię usg co najmniej od 23 roku życia.
    Ginekolog badając nasze piersi nigdy nie odróżni czy jest to torbiel, włókniak czy tłuszczak... Niezbędne jest USG przeprowadzone przez dobrego specjalistę...
    Mojej mamie rak urósł w przeciągu 6 miesięcy, wykryła go sama podczas samobadania - regularne usg każdego roku - w maju usg czysto, w listopadzie guz 1,5x2cm. Oczywiście ginekolog uważała że to nic groźnego, ale upór pacjenta - USG i biopsja pokazały co innego. Rak "hormono" zależny - więc wina przyjmowania środków hormonalnych - zakomunikowane wprost przez lekarza (bez ściemniania i owijania w bawełnę). Absolutny zakaz od lekarza przyjmowania hormonów przez córkę (czyli przeze mnie). Wszystko zależy na jakiego lekarza trafimy - taka jest prawda, a wiedza większości z nich budzi ogromne wątpliwości.
    Mamie w roku 2014 minęło 5 lat od operacji, w tym mija 5 lat o chemioterapii...wszystko się udało, ale oczywiście operacja prywatnie bo w Warszawie kolejka do Centrum Onkologii co najmniej 3 miesiące, a na to czasu nie ma....A biopsja tylko rozwściecza raka i powoduje jego szybko rozrost....

    Zdrowia przede wszystkim i regularnych badań USG.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. graszka Obecnie mam 57 lat.W 2010 r wykryłam sobie guzka w prawej piersi, zawsze miałam guzki w lewej- torbiele, więc jak wyczułam guzka pomyślałam kolejna torbiel. Zgłosiłam sie do onkologa ,który dał skierowanie na usg, badanie stwierdziło włókniaka, badanie biopsji cienkoigłowej potwierdziło włókniaka. Pan doktor kazał przyjść za pół roku zrobić usg. Tak zrobiłam ,po pół roku zgłosiłam się znowu na usg ,które potwierdziło włókniaka o takich samych wymiarach jak poprzednio. Zgłosiłam się do lekarza, który zaproponował mi wycięcie włókniaka zapewniając mnie,że to nie rak.Po wykonaniu biobsji wykryto cc mamae -rak piersi.Płacz, . Inny lekarz robił operację bo ten co wszystko spieprzył i wyhodował mi raka obraził się na mnie. Całe szczęście bo trafiłam na dobrego chirurga onkologa i onkologa. Pierś mam usunietą radykalnie wraz z węzłami chłonnymi. Nie miałam chemii ani radioterapii. Mam raka hormonozależnego- chociaż nigdy żadnych hormonów nie bralam. Biorę hormon Lametta. Pozdrawiam serdecznie.operację miałam w 2011 roku. Po operacji trzeba dbać o rękę bo brak węzłów chłonnych

      Usuń
  10. annzaw sie klania, wykrycie w wieku 31 lat- chirurg onkolog do którego sie udałam po wymacaniu guza dal z laski swojej skierowanie na biopsje twierdzac ze to na pewno lagodny ( wywiad rodzinny, mama rak jajnika-młodo! !, babcia rak piersi). Jak po dwóch miesiach przyszlam z wynikiem to nawet mi w oczy nir popatrzyl. Guz zdążył w tym czasie urosnąc z 11 mm do 17 mm....

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejny mit: rak piersi nie boli. Mnie bolal.
    Pierwsza diagnoza w wieku 26 lat (2007 rok), wowczas w tamtym osrodku uwazana bylam za rekordzistke. 2010 rok: miejcowy nawrot. 2014: przerzuty.
    Od dawna juz moj niechlubny rekord zostal pobity. Obecnie nalezy on do 17-latki.

    OdpowiedzUsuń
  12. Powtarzane schematy nie pomagają nikomu.. Dlatego na początku choroby za cel postawiłam sobie uświadomoś kogo się da, ze to tak jednak różnie bywa..

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za piękny wpis, za te wszystkie historie, za próbę uświadomienia ludziom, jak ważna jest profilaktyka. Ja badam się regularnie (usg tarczycy, piersi, ginekologiczne, jamy brzusznej, badania krwi - mniej więcej raz w roku - profilaktycznie, na wszelki wypadek, żeby mieć pewność), a 90% mojego otoczenia (w tym mój mąż) uważa mnie za hipochondryczkę... Nacia, 28 lat

    OdpowiedzUsuń
  14. kiedy jesteśmy zdrowi nie myślimy o raku......teraz on wtragnął w nasze życie....my walczymy i wygramy!!! ale i przy okazji inne kobiety możemy gnac na badania ato nie łatwe..choc kilka mych kolezanek jak się o mnie dowiedzialy to robiły sobie mammografię....dobre i to
    Pozdrawiam
    Trzymajmy się zdrowo!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziekuje, za cenny wpis. Czekam na wiecej. Zdrowka!! Jestes super!! Sylwia

    OdpowiedzUsuń
  16. I ja się zamelduję. 33 lata. Od listopada ub roku żyję ze świadomością raka potrójnie negatywnego. Przerzuty do węzłów chłonnych. Obecnie po 4 wlewach chemii przedoperacyjnej. W kwietniu planowana mastektomia z usunięcie węzłów. Guza znalazłam jeszcze karmiąc niespełna roczną córeczkę. 4 mce wcześniej gin nic nie wyczuła palpacyjnie. W październiku zastałam już 2cm bydlaka :-/ walczę i zwycieżę!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. LUCY1985 melduje, ze nie ma bardziej durnego mitu nad ten, ze rak piersi nie boli! W lutym zaczela bolec piers, jako ze mama i babcia zmarly na raka piersi to bardzo dbalam i co 5-6 mies chodzilam na usg do dr Joanny Jedrys. Po usg dr stwierdzila ze piers zdrowa i mam wyluzowac i za 6 m-cy zglosic sie na kontrolne usg. A piers nadal bolala a Pani jedrys skutecznie uspila mi czujnosc... Piers na tyle bolala, ponadto zaczelam wyczuwac nagle spory guz wiec w czerwcu usg u innego specjalisty - zmiana podejrzana 13x18 mm, pozniej mammo prywatnie - zmiana rakowa, biopsja z grubej igly prywatnie - invasive carcinoma. I swiat sie zalamal! Dodam jescze ze czuje ogromny zal do dr anny brandys z kliniki na garncarskiej w kr. Gdy zglosilam sie do niej gdy juz piers bardzo bolala i wyczuwalak guza ona - linijka zmierzyla guza i powiedziala - typowa torbielka- dam skierowanie na biopsje bac z usg za miesiac, sciagna pani plyn i pani ulzy. Poza tym powiedziala : czy pani nie wie ze rak piersi nie boli? Taaaa... Mnie bolal. Zajebiscie bolal!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Witam.
    Mój rak też bolał! zostałam zdiagnozowana w wieku 28 lat...Jak powiedziałam lekarzowi że boli stwierdził,że to niemożliwe zupełnie jak to,że ziemia jest okrągła,ehh. Młode kobitki czesto myslą ze to ich nie dotyczy tymczasem oddziały szpitalne wręcz zawalone są młodymi pacjentkami.Uświadamiajmy je jak mogą sobie pomóc! taki wpis jest bardzo cenny.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam dziewczyny. Mam 45 lat i jestem w tej bardzo trudnej sytuacji,że mam wizyte umówioną do onkologa. Miesiąc wcześniej badane piersi przez lekarza i wszystko ok. Skierowanie na rutynowe badania Usg macicy i piersi. Macica ok. Na usg piersi jechałam tylko przyklepać że jest dobrze. I tu dzong. Pani radiolog znalazła niepokojącą zmane i teraz żyję w szoku. I czekam ��

    OdpowiedzUsuń
  20. http://zdrowepiersi.com.pl/
    polecam!

    OdpowiedzUsuń
  21. Witam,USG robiłam w lutym lekarz stwierdził ,że mam łagodną zmianę w prawej piersi na godz 9 o wymiarach 13x3x9 mm BIRADS 2 i będziemy obserwować badanie za pół roku. Po dwóch miesiącach zrobiłam Mammografię i dołączyłam w trakcie badania wyniki USG by mieli na względzie wykrytą łagodną zmianę- wynik żadnych zmian wszystko ok badanie za 2 lata.Minęło 4miesiące nowe USG i okazuje się zmiana 13x9x11 podejrzana BIRADS 4b plus tłuszczak 8mm.Jestem załamana co się stało? Dlaczego zaufałam lekarzowi a teraz żyję w strachu nic nie wiem czekam na wizytę u onkologa.Najdziwniejsze są znaki zapytania ze strony radiologa w opisie sugeruje biopsję gruboigłową.Lekarz ginekolog też jest za biopsją ,ale mówi by po niej i tak wyciąć to paskudztwo bo węzły chłonne są czyste więc nie ma co czekać.Wpadłam w jakąś otchłań spraw, których nie rozumiem i nie chcę czegoś przeoczyć.Poszę o pomoc...

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam,USG robiłam w lutym lekarz stwierdził ,że mam łagodną zmianę w prawej piersi na godz 9 o wymiarach 13x3x9 mm BIRADS 2 i będziemy obserwować badanie za pół roku. Po dwóch miesiącach zrobiłam Mammografię i dołączyłam w trakcie badania wyniki USG by mieli na względzie wykrytą łagodną zmianę- wynik żadnych zmian wszystko ok badanie za 2 lata.Minęło 4miesiące nowe USG i okazuje się zmiana 13x9x11 podejrzana BIRADS 4b plus tłuszczak 8mm.Jestem załamana co się stało? Dlaczego zaufałam lekarzowi a teraz żyję w strachu nic nie wiem czekam na wizytę u onkologa.Najdziwniejsze są znaki zapytania ze strony radiologa w opisie sugeruje biopsję gruboigłową.Lekarz ginekolog też jest za biopsją ,ale mówi by po niej i tak wyciąć to paskudztwo bo węzły chłonne są czyste więc nie ma co czekać.Wpadłam w jakąś otchłań spraw, których nie rozumiem i nie chcę czegoś przeoczyć.Poszę o pomoc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Violu, napisz mi z jakiego miasta jesteś, popytam o dobrego onkologa.jeśli jesteś na facebooku to znajdź mnie: anuk iwaniuk- będzie łatwiej pogadać przez czata, a jeśli nie, napisz maila na burak.anuk@gmail.com, postaram Ci się pomóc jak mogę:)

      Usuń
  23. Witam.

    Rak piersi boli...na raka zmarła moja babcia i rodzona siostra....nie piszę o swoim przypadku bo narazie mnie on nie dotyczy ale pamiętam jak siostra skarżyła się na ostry ból w prawej piersi a po tygodniu w waniie wyczuła guzek. Mieszkamy od dziecka w Polskiej rodzinie w Paryżu i jak mam blędy to przepraszam... pózniej chemia leki i na 9 lat było ok zmarła w marcu. Proszę nie bagatelizować bolu piersi nawet jak lekarz twierdzi że rak nie boli!

    OdpowiedzUsuń
  24. Witam, ja narazie jestem w trakcie diagnozy, pół roku temu usg oki, tydzień temu zmiana o cechach fa 8mm,birads2.kontrola za 3msc,ale ja się nie dam zbyć, moja mama miała przed40stką raka piersi. Lekarz który robił usg, nie wygląda na doświadczonego i ta niepewność w diagnozie nie pozwoli mi spać spokojnie, dopóki tego nie zdjagnozuję. Wasze wpisy tylko potwierdzają słuszność mojego działania. Ginekolog skierował mnie na biopsję. Dam znać co wyszło. Ewa 33lat

    OdpowiedzUsuń
  25. "Kiedy zachorowałam jedna myśl pozwoliła mi przetrwać ten pierwszy szok i niedowierzanie - "to nie mogło wydarzyć się bez powodu". "
    Zgadza się.Jak ktoś pali pety(to nie wiem czy dotyczy autorki) ,łyka syfiaste żarcie i wodę i trującymi perfumami się okadza to nic dziwnego.Ja mam problem z tym aby zrezygnować ale przynajmniej stosuję prewencję antynowotworową.

    OdpowiedzUsuń
  26. To i ja cos powiem, straszne ze tak wiele kobiet doswiadcza tej strasznej choroby!! Moja mama ma 57 lat i rak jest z przerzutami na wezly chlonne. Babcia miala w wieku 67 lat, nie moge w to uwierzyc.

    OdpowiedzUsuń
  27. Cd.. Badania we wrzesniu nic nie pokazaly, a w grudni zaczelo rosnac!!! Straszne ze rozrosl sie tak szybko!!! W 1 miesiac chyba 2 razy zwiekszyl! Boje sie o nia bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  28. Cd. Najpierw mama ma miec chemie 6 razy a dopiero w czerwcu operacje i pozniej jeszcze radio! Okropne! Ale wyzdrowieje! Bedzie zdrowa!!!

    OdpowiedzUsuń
  29. czytam i nie wierze, a sama jestem udanym przypadkiem gruczolakowłókniaka , który został usunięty z margineesem. jego wynik wskazał na etap złośliwienia! to jak wygrać w lotka , a nie dostać wygranej. dalsze leczenie to obserwacja....

    OdpowiedzUsuń
  30. Kochane Panie , jestem zdrowym (fizycznie) mężczyzną. Los sprawił , że jestem jednocześnie psychicznym wrakiem , ale to inna historia. Wszelkie fora naszpikowane są "hura optymizmem". Niestety życie z rakiem nie jest "przyjemne" i muszę być brutalny, optymizm tak ale przede wszystkim pragmatyzm.Z moich obserwacji wynika że diagnozy i "serwowane" sposoby leczenia ,najczęściej są leczeniem standardowym , wymuszonym przez NFZ. Na marginesie większość pacjentów mając "ich" pieniądze czyli Wasze pieniądze mogła by wygrać z rakiem a na pewno odroczyć na wiele lat odejście z tego świata. Mam prawo tak pisać ,pośrednio walczę z tą okropną chorobą od kilkunastu lat jak na razie przegrywam, straciłem Ojca i Małżonkę. Musicie zdać sobie sprawę , że walczycie o własne życie i nie może być mowy o kompromisach, zero zaufania do lekarza prowadzącego (taki lekarz jest w pracy, narzucili tym biednym ludziom ograniczenia z którymi na początku się nie zgadzają , a po pewnym czasie większość z nich traktuje ten nienormalny stan za normę), każdą ich diagnozę i sposób leczenia konfrontujcie z diagnozą i zaleceniami dotyczącymi leczenia u innego lekarza . Oczywiście nie informując ich o tym fakcie(większość potrafi się "obrazić") Wykorzystajcie wszystkie dostępne znajomości (sprawdziłem -działa), jeżeli trzeba "dać w łapę" nie wahajcie się (oczywiście po uprzednim sprawdzeniu , czy nie są to pieniądze wyrzucone w błoto). Jeżeli trzeba sprzedać cały dorobek , sprzedajcie . Bez pieniędzy można żyć. Bezsensem jest umrzeć z pieniędzmi. Jeszcze jedna BARDZO WAŻNA uwaga nie traćcie pieniędzy na "cudowne" leki (osobiście sprowadzałem z Meksyku lek o nazwie "Osol" to NIE DZIAŁA !!!, wszelkie "pestki" soki z buraka i inne gorczyce , to strata czasu i pieniędzy). Wszelkie fora "lekowe" nastawione są na zysk wykorzystując Waszą chorobę. Są obrzydliwi . Jeżeli już decydujecie się na ryzyko wydania zazwyczaj dużych kwot namawiam na łapówkę skierowaną do osób , które decydują o kwalifikacji pacjentów do klinik badających nowe sposoby leczenia raka. Nowy lek "nie standardowy" potrafi przedłużyć życie z rakiem w przypadku mojego Ojca o pięć lat od chwili wykrycia zaawansowanej fazy choroby(lekarz , który wykrył tzw. białaczkę przekazał mi informację że życie mojego Ojca zbliża się ku końcowi, trzy miesiące , do roku) Pomimo tak pesymistycznego tekstu życzę wszystkim Wam powrotu do zdrowia. Nie pozwólcie aby decydowano o Waszym życiu w gabinetach Narodowego Funduszu Zdrowia, musicie walczyć o nie same.Służę pomocą , oczywiście w miarę moich możliwości , mój adres poczty: dlahospicjum@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  31. Witam. Czy któraś z Pań chciałaby pomóc studentce w badaniach proseminaryjnych ? Przeprowadzam badania kwestionariuszowe u kobiet, które leczą się metodą oszczędzającą pierś. Badania są w pełni anonimowe i służą TYLKO do celów naukowych. Jeśli któraś z Pan jest chętna, proszę o kontakt pod postem. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  32. szukam chętnych chorych na raka z guzami nie więcej niż 3cm, które nie odbywały radioterapia. dla nowej metody niszczenia komórek nowotworowych. Pisz na e-mail. viktor60m@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Mam 25 lat ivw lewej piersi mam wlokniaka boli mnie cała pachą i w okolicach tego guzka do tego mam tachykardie byłam u specjalisty i nie stwierdził że to rąk ale umówił mnie na 7 lipca na usg

    OdpowiedzUsuń
  34. Witam,mam 30 lat i w marcu br wyczułam w prawej piersi guz;usg jedno ale pani w Gdańsku robiła mi je aż ze 3min(prywatnie) i stwierdziłam,że coś nie dokładnie więc u innej pani doktor zrobiłam i jest zmiana 14*13*9;wysłano mnie do onkologa i pierwsze co zlecił to biopsja cienkoigłowa -jak sobie ją wspomne to aż mnie nosi,bo usłyszałam w gabinecie pobrań:z czymś takim pani od razu do lekarza przybiegła?-trochę się zdziwiłam ale cóż,najgorsze było przede mną jak nakówali mnie dwa razy i ten guz był tak twardy że aż czułam jak mi się przez niego przebijają a ból -tragedia.Ale niby z wyniku nic nie wyszło,a pierś następne dwa m-ce bolała jeszcze bardziej.W czerwcu prywatnie zrobiłam usg i szok: stara zmiana miała już 22*17*15,nowa 14*13*11 i w gratisie w drugiej piersi 8*6*4 oraz jakieś pojedyńcze torbiele.Świat mi się przewrócił do góry nogami.Jestem już po zabiegu usunięcia guzów w prawej piersi i czekam z niepokojem na wyniki.
    Mam dwóch synów 8lat i roczek i nie mogę i nie dopuszczam do siebie myśli,że coś będzie nie tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak wyniki wyszly

      Usuń
    2. Nowotwór niezłośliwy,silna dysplasia,a ostatnie usg wykazało nowe zmiany.W tym tygodniu mam jeszcze galaktografię i ponowne usg

      Usuń
  35. http://v.youku.com/v_show/id_XMTc3MjI0OTEyOA==.html

    OdpowiedzUsuń
  36. Witam mam 42 lata we wrześniu tego roku wyczułam guz w piersi poszłam do swojego lekarza rodzinnego.Ten zaraz mnie skierował do chirurga onkologa.Lekarz onkolog skierował mnie na badanie usg piersi i teraz zmiana ta która ja znalazłam to torbiel 8mm oprucz tego włokniak do tego jakies zmiany hypoechogenne o policyklicznych zarysach jedna 8 mm,4mm i 5,5 mm z oznaczeniem birads 4a.Dziś bylam z wizytą u onkologa z wynikiem usg sam byl zaskoczony ze tyle zmian mam w piersi powiedzial ze prawdopodobnie to gruczolowłókniaki ale az tyle.Skierował mnie na biopsje wiec ide prywatnie bo jak mam czekac do przyszlego roku to zwariuje martwie sie czy to nie jest jednak cos powaznego.Na biopsje ide we wtorek za 6 dni jestem cala poddenerwowana tym wszystkim ale musze czekac.

    OdpowiedzUsuń
  37. Miałam guza piersi. Został usunięty i jak dotąd jest wszystko ok. Gdy zachorowałam, zaczęłam interesować się tematyką nowotworów i trafiłam na fajną książkę ,,Ja, Ovosan''.

    OdpowiedzUsuń