sobota, 2 lipca 2016

Jestem żukiem gnojarzem

Dzisiaj rano obudziłam się na wkurwie. Wczoraj byłam na fajnej imprezie z przyjaciółką i jej nową miłością. Świetnie się bawiłam, póki nie zaczęli się obściskiwać na parkiecie i okazywać sobie co chwilę czułość. Byliśmy tylko we trójkę, więc poczułam się jak piąte koło u wozu. Co więcej w ostatniej chwili stwierdzili, że nie mają ochoty iść na karaoke (co wcześniej ustaliliśmy) i idą spać. Strasznie mnie to wkurwiło. Że są szczęśliwi, zdrowi, niezależni i fajni. 
Jestem straszną babą.


Rano usiadłam tam gdzie król nie chodzi piechotą i zaczęłam ryczeć jak bóbr. Ciągle staram się trzymać gardę i obracać kota ogonem. Umiem to, lubię to, szczycę się tym. Ale dzisiaj zobaczyłam, że to szpachlowanie wrastającego w mur grzyba, który ciągle przebija się przez tynk, czasami bardziej, czasami tylko trochę. Zabrakło mi kurwa tynku.
Nie jestem wcale taka fajna jak wam się wydaje. Nie podnoszę się z lekkością po każdym upadku. Wcale nie widzę samych dobrych stron życia i nie jestem nieustraszonym wojownikiem. Nie umiem cieszyć się szczęściem innych kiedy sama jestem nieszczęśliwa i rozżalona.

Ostatnio wspominałam wam, że podejrzewają u mnie wznowę. W poniedziałek czeka mnie mammografia i być może biobsja a w środę tomografy klatki piersiowej i miednicy mniejszej. Nie czuje strachu tylko brak powietrza i widzę przed sobą wielki obrośnięty chaszczami mur. Na co dzień po prostu żyję, cieszę się chwilą ale kiedy przychodzi ranek znów muszę się zaprogramować na szpachlowanie tego grzyba, żeby nie zwariować. Wczoraj wymyśliłam, że się spakuję i ucieknę gdzieś w pizdu, nie pójdę na badania, nic nikomu nie powiem, ale co dalej? No własnie ani to ani nic innego nie pozwala mi ułożyć planów na przyszłość. Zamiast zadbać o siebie to jem coraz więcej bo to daje mi chwilową przyjemność, a potem mam wyrzuty sumienia, że jestem coraz grubsza. I wyobrażam sobie siebie jako tego żuczka gnojarza, który pcha pod górę kulę swojego łajna i co jakiś czas to gówno turla się mu prosto na łeb.


Jestem żukiem gnojarzem.
Przypomina mi się cytat z filmu "Fight Club", który po polsku został przetłumaczony: "Jesteś roztańczonym pyłem tego świata..." a w oryginale brzmiał:
"You(we) are the all singing, all dancing CRAP of the world" czyli w bardziej dosłownym tłumaczeniu: "Jesteś(my) śpiewającym i tańczącym gównem tego świata". Polskie tłumacz zaszpachlował gówno, które niestety lepiej oddaje sens pieprzonego życia.

I teraz powinna przyjść refleksja, że jednak wstanę, podniosę się, będę pierdolonym motylkiem lekko wirującym nad kwitnącymi pylącymi jebanymi kwiatkami. Ale chyba nie będzie. Jestem tylko ja. 
Kobieta lat 30, otyła, złośliwa, leniwa, wytyka wszystkim błędy, wkurwia ją publiczne okazywanie czułości i ludzka głupota. Uważa, że większość ludzi to idioci. Nienawidzi sprzątać, za to lubi gotować, przez co w upały lepiej nie wchodzić do jej kuchni. Przeszła raka piersi w wyniku czego ma tylko 1,5 cycka i niesprawną rękę. Wymaga by wszyscy za nią nosili zakupy itp (a robi w chuj ciężkie). Posiada liczne rozstępy na wszystkich częściach ciała, ale ma to w dupie (i na dupie).Zawsze stara się być lepsza i wyjątkowsza od innych o czym ma przekonanie - słowem- wyżej sra niż dupę ma. Kipi wulgaryzmami, szczególnie kiedy się wkurwi.

Taki dałabym opis na portal randkowy, gdybym szukała faceta, ale nie szukam. Zaproponowałam dzisiaj na fejsbuku zabawę w pisanie tego typu opisów, pomijających wszelkie zalety. Parę osób w to weszło. Zadziwiająco poprawiło mi to humor i nie tylko mi. Więc może ta refleksja nad samą sobą przyniosła jednak delikatnie pozytywne skutki? Czyżbym znowu próbowała obracać kota ogonem? To takie typowe, kiedy tylko docieram do swojego małego, brzydkiego i nielubianego oblicza. Przecież muszę być lepsza, silniejsza, fajniejsza i wyjątkowsza (tak, wiem, że nie ma takiego słowa, że pisze się "bardziej wyjątkowa" ale tak mi się bardziej podoba).

Jutro wstanę i skorzystam ze sposobu Simontona, żeby uśmiechnąć się do swojego obłego papuśnego ryja w brudnym lustrze i będę żyć. Upadać, podnosić się i zbierać gówno z głowy by pchać je dalej pod górę, dodając sobie do tego jakiś absurdalny sens, w który zapewne uwierzę. I powtórzę te słowa, które powtarzam jak mantrę każdego dnia "Bądź dobrej myśli bo po co być złej" . I będę znów cieszyć się szczęściem moich przyjaciół i opowiadać o tym jak dobrze sobie radzę. Ale jeszcze dzisiaj mam to wszystko gdzieś. Dzisiaj posiedzę ze swoim grzybem i swoimi wadami i będę upajać się swoim pechem, nieszczęściem, żalem do świata, zgorzknieniem i całą resztą śpiewającego i tańczącego gówna tego świata. I nie piszcie, że będzie lepiej, bo wyrzucę monitor przez okno a był drogi i go lubię.



Bywajcie, kurwa, w zdrowiu

Wściekły na świat Anuk.

36 komentarzy:

  1. Wreszcie normalny post! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi się było w sobie zebrać:)

      Usuń
  2. Anuk i jak Cię nie kochać! Jesteś wspaniałą Dziewczyną, pięknie piszesz i masz dużo w głowie) Czytam od dawna i nie zamierzam przestać;)Samych pomyślnych wieści życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudna jesteś..!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Przecież jesteś człowiekiem, zupełnie normalnym "ludziem" tulam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Anuk, ja Cię wielbię odkąd Cie znam!
    I ide z Tobą ta tę Mammo w poniedziałek!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosłownie czy w przenośni?:D

      Usuń
    2. Ja tez tam bede.
      Anuk,damy rade!

      Usuń
  6. Wcale się nie dziwię.. wkurw towarzyszy nam czy ma się dzieci szalone, czy leniwego chłopa czy raka.. Oczywiście ten ostatni najbardziej wkurwiający jest. Ale tej pannie co z nowym była to między oczy i do pionu postawić. Trzymaj się Anuk, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie to przeczyta ta panna, ale bez względu na humor ciężko mi tolerować przenoszenie zachowań sypialnianych na widok publiczny ;)

      Usuń
  7. Nie zawsze pada deszcz kochana,jutro zaświeci słonko i będziesz się śmiała z tej swojej chandry,Człowiek jest słaby ułomny i nie powinnaś się winić za chwilę spadku formy,nikomu nie musisz nic udowadniać jaka to nie jesteś silna,nie mamy wpływu na to co będzie jutro więc nie nakręcaj się że może być wznowa, że może być gorzej.Każdy ma talenty i Ty również odkryj je i ciesz się każdym promykiem,każdą chwilą.Jesteś bardzo dobra,szczera (nie zawsze innym to pasuje he he )wrażliwa i co najważniejsze właśnie swoimi wpisami pomagasz innym .Moje motto brzmi:Ja się ze swoją chorobą nie szarpałam i nie szarpię ja po prostu z nią żyję,takiego spokoju życzę wszystkim Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie chandra, tylko ja ukruta pod dziesiątkami warstw tynku ;)

      Usuń
  8. Ja zawsze uwazalam, ze ludzie "silni, mocni psychicznie, ktorzy nigdy nie utyskiwali nad soba" sa tak naprawde bardzo bardzo wrazliwi. Wiem to po sobie ;-) i mysle Anuk, ze Ty tez zaliczasz sie do tego grona.
    Sa natomiast osoby co to codziennie utyskuja, narzekaja ojojo takie bidulki szukajace ciagle wstawiennictwa lub wcielajace sie w pozycje ofiary. Ja sama uwzam/lam sie za osobe silna, taka co doradzi, wstawi sie, wykloci za kogos, zaradzi, pocieszy, przygarnie pod skrzydelko.
    I tak tez robilam ! doputy dopoki, kiedy to zostalam praktycznie sama bez wsparcia podczas jednej b.kryzysowej sytuacji emocjonalnej. nawet Moja Najblizsza rodzina byla przekonana, ze poradze sobie sama/ a jakze !
    A w mojej glowie smutek samotnosc, strach...
    (po prostu tak potrzebowalam w tym momencie wsparcia, jakiegos slowa nawet glupiego powiedzenia jakos to bedzie a tu nic:(
    Niedawno ktos mi powiedzial, ze takie zachowanie HEROSA to jest moj blad zyciowy i to sprowadza wlasie takie oto braki zainteresowania od innych. Kazdy potrzebuje pocieszenia i nikt nie jest the best. Teraz to sobie uswiadomilam i staram sie powoli zmienic, to moje "bycie guru-guru", i wiem, ze jak cos sie dzieje nawet jakas pierdola to pozwalam sobie na tzw.pieszczenie sie nad soba, mizianie i grymaszenie, az zostane pocieszona lub wsparta, i jest lepiej:)
    ale co ja chcialam;

    Anuk, masz teraz bardzo trudny okres i masz prawo czuc i widziec wszystko inaczej, nie musisz cieszyc sie ze szczescia innych ( bo sama nie jestes w tym momencie szczesliwa) nie musisz uwazac, ze zycie jest piekne (zycie jest ciezkie czasem), nie musisz byc czyjas ostoja (to ty potrzebujesz ostoi) nie musisz uciekac w piekne miejsca i czerpac z tego przyjemnosci (czasem wystarczy wlasny kat, ktory wyleczy rany) - sama tak przeciez napisalas :) bo tak po prostu jest.

    Teraz z innej beczki, chcialm Ci pokazac odnosnie tego opisu i wyprostowac Ci twoje odbicie lustrzane jakie sobie stworzylas.

    Twoja wersja.
    "Kobieta lat 30, otyła, złośliwa, leniwa, wytyka wszystkim błędy, wkurwia ją publiczne okazywanie czułości i ludzka głupota. Uważa, że większość ludzi to idioci. Nienawidzi sprzątać, za to lubi gotować, przez co w upały lepiej nie wchodzić do jej kuchni. Przeszła raka piersi w wyniku czego ma tylko 1,5 cycka i niesprawną rękę. Wymaga by wszyscy za nią nosili zakupy itp (a robi w chuj ciężkie). Posiada liczne rozstępy na wszystkich częściach ciała, ale ma to w dupie (i na dupie).Zawsze stara się być lepsza i wyjątkowsza od innych o czym ma przekonanie - słowem- wyżej sra niż dupę ma. Kipi wulgaryzmami, szczególnie kiedy się wkurwi."

    wersja 2 prawdziwa.

    KOBIETA LAT 30, KOBIECA, ZDYSTANSOWANA, POTRAFIACA POKIEROWAC LUDZMI NIEZARADNYMI, WESPRZEC ICH, NIE ZNOSI LUDZKIEJ GLUPOY I SZPANU, UWAZA ZE WIEKSZOSC LUDZI TO IDIOCI (BO TAK KURWA JEST NIESTETY),
    NIE JEST PEDANTKA ANI MANIACZKA ZA TO DOBRZE GOTUJE, PRZESZLA RAKA PIERSI I JEST Z TEGO DUMNA ALE NIESTETY NIE OBYLO SIE BEZ SKUTKOW UBOCZNYCH, NIE DZWIGA CIEZAROW (BO TERAZ TO WY KOCHANI NAJBLIZSI TARGAJCIE TE SIATY, NO!) POSIADA CELULITIS TU I TAM, ALE JEST PRZEKONANA ZE I TAK JEST FAJA BABKA !!! LUBI ZDOBYWAC WIEDZE I WSZYSTO JA INTERESUJE DLATEGO ZNA SIE PEWNIE LEPIEJ NA ROZNYCH RZECZACH OD INNYCH BABECZEK (PEWNIE I OD FACETOW tyz) A I JESZCZE UWIELBIA KWIECISCIE ZAKLANAC CO NIE ZNACZY ZE PRZEZ TO KOMUS ROBI KRZYWDE.

    Pozdrowienia;) Troll




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję Ci za ten komentarz, wzruszyłam się:) Przeczytałam go z samego rana i od razu mam lepszy humor:) Buziole wierny trollu :*

      Usuń
    2. Ten Troll to mądry człowiek.
      Też tak bym chciała napisać. Pozdrawiam po raz pierwszy, choć zaglądam tu od dawna:)

      Usuń
  9. Dawno nie czytałam tak wzruszającego, zajebistego i zabawnego tekstu. Jestem z Tobą (publicznie i niepublicznie). Bardzo bliziutko. Dziś jest już jutro. Przejrzyj się znów w lustrze i pomyśl, że nie jesteś sama. Tak jak ja nie jestem sama dzięki Tobie - bo właśnie pomyślałam sobie: bądź dobrej myśli, bo po co być złej. Nobla powinnaś dostać ze ten tekścik, Anouk! Jestem z Tobą tynkareczko dzielna, grubasko papuśna przepiękna;), motylku niepierdolony za to wyjątkowszy. Trzym się, trzym, Syzyfku uparty oraz krnąbrny. Proszę Cię. Może ta nieznośna lekkość bytu okaże się w poniedziałek jednak bardziej znośna?
    Anonimowa idiotka, fanka Twoja,
    Teresa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety nie ja wymyśliłam tylko Stanisław Lem powiedział:) Często to tutaj przytaczałam, bo jakby nie patrzeć to zwykle moje motto :) dzięki Ci Teresko za miłe słowa ;)

      Usuń
    2. W takim razie dwa Noble się należą - jeden dla p.Lema za autorstwo, a drugi dla Ciebie za upowszechnianie i praktykowanie ;)
      W poniedziałek jesteśmy z Tobą.
      Buziaki!
      Teresa.

      Usuń
  10. Anuk, MOCE dla Ciebie!
    I pamiętaj, że też będę z Tobą w poniedziałek na tym mammo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olgus ja tez bede i mysle,ze wiekszosc naszych Fariatek ;)
      Anuk MOCE ogromne!!!

      Usuń
    2. Taka już nasza świecka tradycja, łazić razem po gabinetach! :)
      I pomaga
      I daje siłę!

      Usuń
  11. Anuk i co tu duzo pisac...Po raz kolejny pokazalas mi,ze jestes zajebista☺

    OdpowiedzUsuń
  12. Od dawna Cię czytam Anuk. Od dawna myślałam po cichu;jaka to przebojowa twardzielka.. "z lekkością podnosi się po kazdym upadku, widzi same dobre strony zycia i jest nieustraszoną wojowniczką..." po przeczytaniu powyższego pomyślałam - no kurwa, kocham ją. I musiałam to napisać, bo nie ma co ukrywac.

    OdpowiedzUsuń
  13. Aniu, nam nic się nie stanie, jeśli trochę żółci Ci się uleje:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bedziesz jutro w moich myslach. Podczytuje Cie po cichu, zawsze z podziwem. Pisz jak najczesciej i wkurwiaj sie jak najdluzej ... byle w zdrowiu. Kasia

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Anuk...łeb do słońca... Chłoń jego energię, a ja wspominam Cię w modlitwie o dobre zakończenie tej parszywej historii. Jeśli potrzeba Ci wsparcia dawaj znaka. Jestem i wiem co czujesz. Dla mnie nic tak nie potrafi wyciągnąć z dołka jak przjacielska dłoń osoby która jedzie na tym samym wózku. Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  17. Anuk,ja też często mam wkurwa,szczególnie kiedy jestem świadkiem chamstwa i znieczulicy,okazywania uczuć w miejscach publicznych,tez nie cierpię,kiedy z co drugiego samochodu dobiegają mnie dzwięki obsranego disco polo...
    Wczoraj mnie wkurw...do imentu fakt przeslania przez moją koleżankę fot z sesji fotograficznej(a powinnam piac z zachwytu).Podczas kiedy ja aktualnie jestem pod koniec 8 m.ciąży i brzuch ci u mnie spory...no po prostu po obejrzeniu tej sesji miałam dola...
    Dlatego BARDZO CIĘ ROZUMIEM szczególnie w aktualnej sytuacji...
    Zajebista jesteś,to juz wiesz przecież nie od dziś!!!
    Życzę jeszcze więcej siły i żeby tego grzyba udalo sie wytępić raz a dobrze!!!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja rozumiem, że w każdym z nas jest dziecko i każdy może mieć chwilę słabości i usiąść z rana po imprezie i ryczeć. Pewnie. Byłam tam. Robiłam to nie raz. Jednak wkurwianie się na ludzi, którzy okazują sobie uczucia? Serio? Przecież to tak jakby "oni" mieliby się wkurwiać na to, że Ty Aniu ich nie okazujesz. Każdy jest inny, a dzięki temu, że mamy już swoje lata i jesteśmy(?) DOROŚLI potrafimy to przełknąć, bo
    a) nikogo to nie krzywdzi
    b) to Twoja przyjaciółka = cieszysz się z tego, że jest szczęśliwa

    Co do reszty wpisu, nie będę się wymądrzać i pisać banałów. Śledzę bloga, podziwiam za chęć pisania o tym, bo to pozwala wiele rzeczy zwentylować.
    Nie będę też pisać, że jesteś zajebista, bo nie ma takich ludzi. Każdy jest jaki jest. Nie będę szufladkować. Trzymam kciuki za wyniki i za wszystkie szpitalne wycieczki, by były tylko przerywnikiem, lekkim rozpraszaczem, a nie główną kartą w życiu.
    P.S. A jeśli masz ochotę wyjechać - wyjedź. Nie oglądaj się za siebie. Życie masz jak na razie jedno. Niewiadomo co będzie później.

    OdpowiedzUsuń
  19. Anuk,do zyczeń dołaczam tę delikatna ,piekną i zwiewna jak pierdylion motylków pioseneczkę...
    https://www.youtube.com/watch?v=qVliUUiH8N8

    OdpowiedzUsuń
  20. nie jestem otyła, nie lubię gotować i mam cycki w stosunku 1:1 (jeden naturals drugi artifiszials), poza tym ten opis tak jakby o mnie :> no jeszcze rozstępów nie mam, ale celulit jest (na chudej dupie !, to je dopiero osiągnięcie, mieć na grubej to nie wyczyn)
    miałam wznowę pomimo mega dobrych rokowań, postraszyli, wycięli, naświetlili, koniec.

    OdpowiedzUsuń
  21. NIgdy wczesniej sie nie odzywalam, ale teraz musze :) Jestes zarabista babka i gdybym ja z Toba poszla na impre, to nawet Brad Pitt by poszedl w odstawke, w sensie, wolalabym z Toba pogadac.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jak ja Cię dobrze rozumiem Ja też wiecznie (odkąd pamiętam) szpachluję tego grzyba. Ale wiesz co? "Natchniona" Twoim wpisem - Dziś nie szpachluję!! Hmm Wczoraj też nie szpachlowałam i wszyscy jakoś przeżyli. A mam to w d... Niech se rośnie, przynajmniej zanim zechce mi się znów szpachlować :)
    Trzymam kciuki za wyniki.

    OdpowiedzUsuń